Uwielbiam atmosferę Świąt Bożego Narodzenia – te wszystkie światełka, kolorowe dekoracje, zapach cynamonu i goździków w powietrzu, to, że nagle ludzie są jakoś przyjaźniej nastawienia do świata i potrafią uśmiechać się do innych. Żeby poczuć prawdziwą atmosferę świąt warto wybrać się na któryś z jarmarków świątecznych, których mnóstwo w mniejszych i większych miastach Europy. Jest coś magicznego w takich jarmarkach, mamy znów możliwość stania się dzieckiem i zachwycania się wszystkim dookoła z dziecięcą naiwnością, korzystając przy tym z uroków dorosłości – bo jak odmówić sobie szklaneczki grzanego wina, gdy mróz szczypie w nos? Co prawda jest już po świętach, ale większość jarmarków w tym roku kończy swą działalność dopiero 3 stycznia, macie więc jeszcze czas przedłużyć świąteczną atmosferę. A tych, którzy nie wyrobią się do 3 stycznia, zapraszam do Moskwy – tam jarmarki zaczynają się znacznie później niż w pozostałych krajach Europy, a co za tym idzie także kończą się później, bo dopiero po 6 stycznia, czyli po prawosławnym Bożym Narodzeniu.
W zeszłym roku spędziłam 2 miesiące w Moskwie i miałam możliwość podziwiania tego miasta w świątecznym wydaniu. Tak naprawdę święta zaczęły się dla mnie wraz z wizytą mojej koleżanki Norweżki, pod koniec listopada, gdy ta na widok czerwonych gwiazd wieńczących wieże Kremla radośnie zawołała – o, Christmas star! Trochę musiałam się namęczyć, żeby jej wytłumaczyć, skąd wzięły się czerwone gwiazdy na Kremlu i że niewiele mają wspólnego z Bożym Narodzeniem, bez wybuchania co chwila śmiechem, ale wtedy po raz pierwszy poczułam, że Święta tuż, tuż.
W Moskwie świąteczne przygotowania (a właściwie noworoczne, bo Rosjanie bardziej obchodzą Nowy Rok, niż Boże Narodzenie) zaczynają się zdecydowanie później niż u nas, ale podobnie jak w innych krajach, na wielu placach Moskwy wyrastają drewniane domki, które zamieniają się potem (mniej więcej w połowie grudnia) w świąteczne jarmarki. A że to Moskwa, to wszystko jest zrobione z rozmachem. Rzeźby lodowe, mnóstwo świateł, koncerty na żywo, zwierzątka, lodowiska (w tym nawet lodowisko na dachu kamienicy!), kuglarze – jak szaleć to szaleć!
Na Placu Menażowym (niedaleko Kremla i Placu Czerwonego) co roku staje jarmark strasburski. Tuż obok pod murami Muzeum Wojny 1812 roku osiada kolejny jarmark, którym można przejść na jarmark na placu Teatralnym pod Teatrem Bolszoj. Tam z reguły staje scena, gdzie w weekendy są piękne świąteczne koncerty.
Na placu Czerwonym, pod domem towarowym GUM otwierają w tym okresie lodowisko, a tuż obok staje kolejny jarmark. Zresztą sam GUM to jedna wielka choinka - każdy sklep wystawia swoją choinkę, tematycznie nawiązującą do towarów, które w tym sklepie sprzedają, korytarze są świątecznie udekorowane, grają kolędy.
Inny ciekawy jarmark staje na placu Puszkina (skwer Nowopuszkiński), tam z reguły stają piękne rzeźby lodowe. Zresztą przejście się wieczorem po parku, który ciągnie się za skwerem, wzdłuż bulwaru Twerskiego również wprowadza w cudowny świąteczny nastrój, bo staje tam sporo świetlnych rzeźb. A skoro już tam jesteście koniecznie wejdźcie do restauracji Puszkin na herbatę i bliny, co prawda zapłacicie za nie majątek, ale to miejsce jest tak magiczne i z zupełnie innego czasu i świata, że warto przepłacić, by to przeżyć.
A skoro już będziecie w Moskwie w okresie świątecznym, koniecznie wybierzcie się na do Teatru Bolszoj na Dziadka do Orzechów. Nie jestem fanką baletu, ale to przedstawienie po prostu zachwyca, to magia Świąt Bożego Narodzenia w czystej postaci!
W Moskwie znajdziecie wiele innych jarmarków i miejsc, które są udekorowane świątecznie, jeżeli więc chcecie jeszcze złapać trochę świątecznego nastroju zapraszam do tego pięknego miasta. A jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o innych jarmarkach świątecznych, w innych zakątkach Europy zapraszam na mojego bloga: http://kashmir-road.blogspot.com/2014/12/subiektywny-przewodnik-po-jarmarkach.html
W zeszłym roku spędziłam 2 miesiące w Moskwie i miałam możliwość podziwiania tego miasta w świątecznym wydaniu. Tak naprawdę święta zaczęły się dla mnie wraz z wizytą mojej koleżanki Norweżki, pod koniec listopada, gdy ta na widok czerwonych gwiazd wieńczących wieże Kremla radośnie zawołała – o, Christmas star! Trochę musiałam się namęczyć, żeby jej wytłumaczyć, skąd wzięły się czerwone gwiazdy na Kremlu i że niewiele mają wspólnego z Bożym Narodzeniem, bez wybuchania co chwila śmiechem, ale wtedy po raz pierwszy poczułam, że Święta tuż, tuż.
W Moskwie świąteczne przygotowania (a właściwie noworoczne, bo Rosjanie bardziej obchodzą Nowy Rok, niż Boże Narodzenie) zaczynają się zdecydowanie później niż u nas, ale podobnie jak w innych krajach, na wielu placach Moskwy wyrastają drewniane domki, które zamieniają się potem (mniej więcej w połowie grudnia) w świąteczne jarmarki. A że to Moskwa, to wszystko jest zrobione z rozmachem. Rzeźby lodowe, mnóstwo świateł, koncerty na żywo, zwierzątka, lodowiska (w tym nawet lodowisko na dachu kamienicy!), kuglarze – jak szaleć to szaleć!
Na Placu Menażowym (niedaleko Kremla i Placu Czerwonego) co roku staje jarmark strasburski. Tuż obok pod murami Muzeum Wojny 1812 roku osiada kolejny jarmark, którym można przejść na jarmark na placu Teatralnym pod Teatrem Bolszoj. Tam z reguły staje scena, gdzie w weekendy są piękne świąteczne koncerty.
Na placu Czerwonym, pod domem towarowym GUM otwierają w tym okresie lodowisko, a tuż obok staje kolejny jarmark. Zresztą sam GUM to jedna wielka choinka - każdy sklep wystawia swoją choinkę, tematycznie nawiązującą do towarów, które w tym sklepie sprzedają, korytarze są świątecznie udekorowane, grają kolędy.
Inny ciekawy jarmark staje na placu Puszkina (skwer Nowopuszkiński), tam z reguły stają piękne rzeźby lodowe. Zresztą przejście się wieczorem po parku, który ciągnie się za skwerem, wzdłuż bulwaru Twerskiego również wprowadza w cudowny świąteczny nastrój, bo staje tam sporo świetlnych rzeźb. A skoro już tam jesteście koniecznie wejdźcie do restauracji Puszkin na herbatę i bliny, co prawda zapłacicie za nie majątek, ale to miejsce jest tak magiczne i z zupełnie innego czasu i świata, że warto przepłacić, by to przeżyć.
A skoro już będziecie w Moskwie w okresie świątecznym, koniecznie wybierzcie się na do Teatru Bolszoj na Dziadka do Orzechów. Nie jestem fanką baletu, ale to przedstawienie po prostu zachwyca, to magia Świąt Bożego Narodzenia w czystej postaci!
W Moskwie znajdziecie wiele innych jarmarków i miejsc, które są udekorowane świątecznie, jeżeli więc chcecie jeszcze złapać trochę świątecznego nastroju zapraszam do tego pięknego miasta. A jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o innych jarmarkach świątecznych, w innych zakątkach Europy zapraszam na mojego bloga: http://kashmir-road.blogspot.com/2014/12/subiektywny-przewodnik-po-jarmarkach.html